Skrót meczu
Mistrzowie Europy tylko minimalnie lepsi
Polacy przegrali sparingowe spotkanie z mistrzami starego kontynentu Włochami, ale po raz kolejny pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie.
Włochy - Polska
4:3
Bramki: Fabricio Urio 2 (7, 28), Daniel Giasson (11), Marco Ercolessi (24) - Michał Wojciechowski (8), Marcin Kiełpiński (29), Sebastian Wojciechowski (32).
Żółte kartki: Julio De Oliveira - Sebastian Wojciechowski, Piotr Łopuch.
Sędziowali: Fernando Gutierrez Lumbreras (Hiszpania) i Nicola Maria Manzione (Włochy).
Włochy: Francesco Molitierno (Michele Miarelli) - Marco Ercolessi, Diego Cavinato, Julio De Oliveira, Fabricio Urio - Fabricio Calderolli, Marco Caverzan, Luca Leggiero, Manoel Crema, Leandro Moreira, Mauro Canal, Angelo Schinin?, Daniel Giasson.
Polska: Bartłomiej Nawrat (Michał Widuch) - Michał Kubik, Michał Wojciechowski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Dominik Solecki, Daniel Krawczyk, Dominik Śmiałkowski, Marcin Kiełpiński, Maciej Mizgajski, Sebastian Wojciechowski, Piotr Łopuch, Mariusz Seget.
Żółte kartki: Julio De Oliveira - Sebastian Wojciechowski, Piotr Łopuch.
Sędziowali: Fernando Gutierrez Lumbreras (Hiszpania) i Nicola Maria Manzione (Włochy).
Włochy: Francesco Molitierno (Michele Miarelli) - Marco Ercolessi, Diego Cavinato, Julio De Oliveira, Fabricio Urio - Fabricio Calderolli, Marco Caverzan, Luca Leggiero, Manoel Crema, Leandro Moreira, Mauro Canal, Angelo Schinin?, Daniel Giasson.
Polska: Bartłomiej Nawrat (Michał Widuch) - Michał Kubik, Michał Wojciechowski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Dominik Solecki, Daniel Krawczyk, Dominik Śmiałkowski, Marcin Kiełpiński, Maciej Mizgajski, Sebastian Wojciechowski, Piotr Łopuch, Mariusz Seget.
To nie była reprezentacja Polski w pełnym składzie (brak choćby kapitana Artura Popławskiego), ale uczciwie trzeba przyznać, że i Włosi to tylko w części drużyna, która zdobyła wiosną mistrzostwo Europy. Zabrakło między innymi słynnego bramkarza Stefano Mammarelli oraz MVP UEFA Futsal Euro 2014 Gabriela Limy. Ale nijak nie deprecjonuje to dobrej gry naszych reprezentantów. Italia to jednak Italia, nawet jeśli nie był to w całości "pierwszy garnitur", to na pewno nie był też dziesiąty czy -nasty, jak to w maju było z Ukraińcami.
Na prowadzenie Włosi wyszli w 7. minucie, gdy po rzucie rożnym strzałem z dalszej odległości Bartłomieja Nawrata zaskoczył Fabricio Urio. Radość ponad półtora tysiąca kibiców w hali w Teramo trwała raptem 24 sekundy. Po wgraniu piłki w pole karne Dominika Soleckiego ręką zatrzymał ją Fabricio Calderolli, a rzut karny pewnie wyegzekwował Michał Wojciechowski. Niestety Polacy nie wyciągnęli wniosków ze straty pierwszej bramki i w 11. minucie po podaniu z kornera Mauro Canal odkryty długi słupek wykorzystał Daniel Giasson. Do końca pierwszej połowy gospodarze mieli jeszcze kilka dobrych okazji na podwyższenie prowadzenia. Na szczęście Nawrat czuwał na posterunku, a nawet gdy już nie mógł nic poradzić, to np. w 19. minucie Calderolli zamiast do pustej bramki trafił w słupek. Biało-czerwoni nastawieni defensywnie, co dziwić nie powinno, raczej rzadko przedzierali się w tej części gry pod bramkę Francesco Molitierno.
Druga połowa także rozpoczęła się od szturmu Italii. Już po kilkudziesięciu sekundach niezrozumienie Wojciechowskiego z Nawratem mógł wykorzystać Marco Ercolessi, na szczęście on również chyba stwierdził, że strzelanie do pustej bramki nie jest fair. Ale w 24. minucie już się nie pomylił. Wyprzedził Dominika Soleckiego i Daniela Krawczyka, stworzył przewagę z Julio De Oliveirą i osobiście ją wykorzystał. 4 minuty później po podaniu Angelo Schininy za dużo miejsca w polu karnym miał Urio i strzałem tuż przy słupku zdobył czwartego gola dla drużyny Roberto Menichelliego.
Wcale to biało-czerwonych nie zdeprymowało. Wręcz przeciwnie, zaczęli walczyć bardziej twardo i zdecydowanie, w efekcie dwie kontry przyniosły zredukowanie prowadzenia Włochów do minimum. Przy pierwszym z tych trafień fantastyczną asystą między dwoma rywalami do Marcina Kiełpińskiego popisał się Michał Kubik. Drugą bramkę wypracował w pojedynkę Sebastian Wojciechowski, zapisując na swoim koncie debiutanckie trafienie w kadrze A. Rywale odpowiedzieli strzałem w słupek autorstwa Ercolessiego, ale w 34. minucie włoscy kibice zostali wystawieni na porządną próbę. Po akcji Kubika i strzale naszego "Betao" piłka wolno toczyła się po linii bramkowej, by finalnie odbić się od słupka i wyjść w pole. Szansę na wyrównanie mieli też Marcin Mikołajewicz i Piotr Łopuch, Polacy w tym fragmencie naprawdę zdominowali mistrzów Europy, ale grając z pięcioma faulami nie mogli już sobie pozwolić na przesadnie ostrą grę. Na 50 sekund przed końcem piąte przewinienie złapali też Włosi, niestety za mało było czasu, by efektywnie to spożytkować.
Zbigniew Boniek komentując na twitterze środowy mecz ostrzegł, by przegranej z Włochami nie nazywać "zwycięską porażką".
Absolutnie się z tym zgadzamy, ale nie można też po takim spotkaniu być pesymistą. Jakby nie oceniać, porażka 3:4 na wyjeździe z Włochami, to coś lepszego, niż identyczna przegrana - mimo całkiem niezłej gry - ale przy własnej publiczności ze Słowenią. Cieszy dobra postawa m.in. Sebastiana Wojciechowskiego, który do kadry powołany został z rezerwy, a potrafił wnieść do niej coś nowego. Gdy do gry wrócą kontuzjowani i nieobecni w środę Artur Popławski, Igor Sobalczyk czy Michał Marciniak, powinno być jeszcze lepiej.
Na prowadzenie Włosi wyszli w 7. minucie, gdy po rzucie rożnym strzałem z dalszej odległości Bartłomieja Nawrata zaskoczył Fabricio Urio. Radość ponad półtora tysiąca kibiców w hali w Teramo trwała raptem 24 sekundy. Po wgraniu piłki w pole karne Dominika Soleckiego ręką zatrzymał ją Fabricio Calderolli, a rzut karny pewnie wyegzekwował Michał Wojciechowski. Niestety Polacy nie wyciągnęli wniosków ze straty pierwszej bramki i w 11. minucie po podaniu z kornera Mauro Canal odkryty długi słupek wykorzystał Daniel Giasson. Do końca pierwszej połowy gospodarze mieli jeszcze kilka dobrych okazji na podwyższenie prowadzenia. Na szczęście Nawrat czuwał na posterunku, a nawet gdy już nie mógł nic poradzić, to np. w 19. minucie Calderolli zamiast do pustej bramki trafił w słupek. Biało-czerwoni nastawieni defensywnie, co dziwić nie powinno, raczej rzadko przedzierali się w tej części gry pod bramkę Francesco Molitierno.
Druga połowa także rozpoczęła się od szturmu Italii. Już po kilkudziesięciu sekundach niezrozumienie Wojciechowskiego z Nawratem mógł wykorzystać Marco Ercolessi, na szczęście on również chyba stwierdził, że strzelanie do pustej bramki nie jest fair. Ale w 24. minucie już się nie pomylił. Wyprzedził Dominika Soleckiego i Daniela Krawczyka, stworzył przewagę z Julio De Oliveirą i osobiście ją wykorzystał. 4 minuty później po podaniu Angelo Schininy za dużo miejsca w polu karnym miał Urio i strzałem tuż przy słupku zdobył czwartego gola dla drużyny Roberto Menichelliego.
Wcale to biało-czerwonych nie zdeprymowało. Wręcz przeciwnie, zaczęli walczyć bardziej twardo i zdecydowanie, w efekcie dwie kontry przyniosły zredukowanie prowadzenia Włochów do minimum. Przy pierwszym z tych trafień fantastyczną asystą między dwoma rywalami do Marcina Kiełpińskiego popisał się Michał Kubik. Drugą bramkę wypracował w pojedynkę Sebastian Wojciechowski, zapisując na swoim koncie debiutanckie trafienie w kadrze A. Rywale odpowiedzieli strzałem w słupek autorstwa Ercolessiego, ale w 34. minucie włoscy kibice zostali wystawieni na porządną próbę. Po akcji Kubika i strzale naszego "Betao" piłka wolno toczyła się po linii bramkowej, by finalnie odbić się od słupka i wyjść w pole. Szansę na wyrównanie mieli też Marcin Mikołajewicz i Piotr Łopuch, Polacy w tym fragmencie naprawdę zdominowali mistrzów Europy, ale grając z pięcioma faulami nie mogli już sobie pozwolić na przesadnie ostrą grę. Na 50 sekund przed końcem piąte przewinienie złapali też Włosi, niestety za mało było czasu, by efektywnie to spożytkować.
Zbigniew Boniek komentując na twitterze środowy mecz ostrzegł, by przegranej z Włochami nie nazywać "zwycięską porażką".
@futsalpl nie ,tylko mam taką prośbę,abyśmy nie mowili o zwycięskiej porażce!
— Zbigniew Boniek (@BoniekZibi) grudzień 3, 2014
Absolutnie się z tym zgadzamy, ale nie można też po takim spotkaniu być pesymistą. Jakby nie oceniać, porażka 3:4 na wyjeździe z Włochami, to coś lepszego, niż identyczna przegrana - mimo całkiem niezłej gry - ale przy własnej publiczności ze Słowenią. Cieszy dobra postawa m.in. Sebastiana Wojciechowskiego, który do kadry powołany został z rezerwy, a potrafił wnieść do niej coś nowego. Gdy do gry wrócą kontuzjowani i nieobecni w środę Artur Popławski, Igor Sobalczyk czy Michał Marciniak, powinno być jeszcze lepiej.
Terminarz miniturnieju we Włoszech
- 01.12.2014 (poniedziałek)
20:00 (Montesilvano)
Holandia -
Polska 2:2 (1:2) - 02.12.2014 (wtorek)
20:30 (Montesilvano)
Włochy -
Holandia 6:1 (1:1) - 03.12.2014 (środa)
20:30 (Teramo)
Włochy -
Polska 4:3 (2:1)
Etykiety
- Polska
- Włochy
- Artur Popławski
- Stefano Mammarella
- Gabriel Lima
- Bartłomiej Nawrat
- Fabricio Urio
- Dominik Solecki
- Fabricio Calderolli
- Michał Wojciechowski
- Mauro Canal
- Daniel Giasson
- Francesco Molitierno
- Marco Ercolessi
- Daniel Krawczyk
- Julio De Oliveira
- Angelo Schininà
- Roberto Menichelli
- Marcin Kiełpiński
- Michał Kubik
- Sebastian Wojciechowski
- Marcin Mikołajewicz
- Piotr Łopuch
- Zbigniew Boniek
- Igor Sobalczyk
- Michał Marciniak